Konstytucja RP uwzględnia zasadę trójpodziału władz. Stanowi o tym art. 10:
„
Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały."
Niektórzy podnoszą, że zakwalifikowanie wszystkich organów władzy publicznej do jednego z trzech elementów Monteskiuszowskiego podziału władz jest niemożliwe, podając przykłady takich organów, jak Najwyższa Izba Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czy Krajowa Rada Sądownictwa. Konstytucja RP zakazuje łączenia mandatu posła z funkcją sędziego (rozdział władzy sądowniczej i ustawodawczej). Brak analogicznych przepisów rozdzielających funkcje ministra (władza wykonawcza) od mandatu posła (władza ustawodawcza).
Władza wykonawcza (egzekutywa) - to działalność polegająca na wykonywaniu zadań państwowych mających na celu realizację dobra ogółu (społeczeństwa).
Egzekutywa jest władzą bezpośrednio zarządzającą sprawami państwa. Wprowadza ona prawa i obowiązki obywateli w życie, jeśli zgodne są one z konstytucją.
Jest ona jedną z władz określonych w koncepcji trójpodziału władzy. W myśl tej zasady władza ustawodawcza, sądownicza oraz wykonawcza są od siebie zupełnie niezależne, co wyklucza w założeniu alienację władzy oraz despotyzm i autorytaryzm którejkolwiek z nich.
Władzę wykonawczą sprawuje Prezydent i Rada Ministrów.
Tyle teoria a w praktyce z tą niezależnością władzy sądowniczej jest co najmniej dziwnie. Skoro sędziów Trybunału Konstytucyjnego wyznacza sejm a prezesa Sądu Najwyższego prezydent. Jak mniemam sejm i prezydent to ciała jak najbardziej polityczne. Zatem ich wybory nie są pozbawione zabarwień politycznych. Jeśli sędziowie są wybierani przez polityków to de facto nie są niezależni od polityków i wykonują różne czynności użyteczne dla celów określonych ugrupowań politycznych sprawujących obecnie władzę.
Dowodem na poparcie moich słów są obecne zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego w którym partia która przegrała wybory chciałaby zachować wpływ na Trybunał na przekór obecnie sprawującej władzę.
To jest chora sytuacja tak chora jak ustrój naszego kraju albowiem rzeczą nie zrozumiałą jest dlaczego sędziów Trybunału nie mogliby wybierać spośród siebie sędziowie Sądu Najwyższego tak jak swego prezesa po zapoznaniu się z opinią środowiska sądowniczego. Dlaczego i w imię czego klasa polityczna obawia się niezależności sądów i trybunałów?
Brak niezależności prowadzi do braku kontroli nad poczynaniami władzy ustawodawczej i wykonawczej czy o to chodzi?
Zastanawiające jest to, dlaczego ministrami rządu muszą być posłowie a jeśli zostają ministrami dlaczego nie przestają być posłami?Czy nie jest to mieszanie władzy ustawodawczej z władzą wykonawczą, która z zasady ma być niezależna ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz